Po bezsensownej śmierci Pana Prezydenta Adamowicza wiele osób deklaruje, że trzeba wreszcie przeciwstawić się głoszeniu nienawiści. To łatwiejsze, niż się Państwu wydaje, chociaż wymaga więcej dyscypliny wewnętrznej, niż się Państwo obawiają.Zanim przejdziemy do walki z mową nienawiści, czyli tzw. hejtem, ustalmy twardo jedno: należy bardzo starannie odróżnić hejt od krytyki. Krytyka dotyczy spraw, nad którymi da się dyskutować, bo jest oparta na pewnych zdefiniowanych kryteriach oceny, stanowiących przesłanki do jej wyartykułowania. Mowa nienawiści dotyczy osób i nie da się ustalić, na jakich podlegających dyskusji przesłankach została oparta. Krytyka jest konieczna, chociaż sztuka konstruktywnej dyskusji, która niewątpliwie powinna po niej nastąpić, wymaga od adwersarzy i merytorycznej wiedzy, i klasy (ale to już jest temat na zupełnie inne rozważania). Mowa nienawiści wymaga wyłącznie skutecznego zwalczania. O tym właśnie traktuje poniższy tekst. Chciałem się w nim skupić na dwóch grupach siewców mowy nienawiści.
Czytaj dalej „Zwięzły poradnik skutecznej walki z mową nienawiści – zastosujmy psychologię w praktyce”Autor: Stefan K
Zamach – kilka prostych pytań prostego lekarza
Z medycznego punktu widzenia co najmniej trzy elementy tego zamachu wymagają szczególnej analizy. Bez wysuwania wstępnych założeń, ale z najwyższą starannością.
Po pierwsze – moment zamachu. Dyskutanci w studiu TVN24 byli zgodni, że przy takich motywach zbrodni mogła ona nastąpić w każdym innym momencie i miejscu. Teoretycznie tak, ale czas i miejsce determinują ryzyko, że otoczenie udaremni zamiar mordercy (w chwili kiedy to piszę, nieznane są losy Pana Prezydenta, ale zamiar nożownika pozostaje bezdyskusyjny). Z tego punktu widzenia moment został wybrany perfekcyjnie – z co najmniej dwóch względów. Tuż przed światełkiem do nieba wszyscy byli skupieni na ceremonii odliczania. To oczywiste. Ważniejsze jest jednak co innego: było mnóstwo jasno świecących, sztucznych ogni. Wiele osób podlegało zjawisku olśnienia, które – najprościej rzecz ujmując – polega na tym, że jeżeli czyjś wzrok zostanie poddany działaniu intensywnego światła, to osoba ta poza tym widzi bardzo niewiele lub nic. Znacie Państwo zjawisko olśnienia z prowadzenia samochodu w nocy, poza miastem. Przekładając na język ludzki – ryzyko adekwatnie szybkiej reakcji otoczenia zostało zminimalizowane. Może ktoś powiedział przedtem zwyrodnialcowi z nożem: „zrób to właśnie wtedy”?
Narvilgate – to był „tylko” konflikt interesów, czy coś więcej? Nie wolno pozwolić, by Dobra Zmiana ukręciła sprawie łeb
Minister zdrowia powinien zwolnić przynajmniej jedną osobę lub sam podać się do dymisji. Niewątpliwie konieczne jest również wnikliwe dochodzenie ze strony stosownych organów państwa, ewentualnie kontrola NIK. Albo jedno i drugie.
Przypomnijmy mniej zorientowanym, co się właściwie wydarzyło. W weekend w połowie grudnia odbyła się w hotelu Narvil w podwarszawskim Serocku narada kierownictwa Ministerstwa Zdrowia. Obiekt jest z tych prestiżowo-biznesowych, czyli odpowiedni dla grupy ważnych urzędników, więc nie ma się tu czego czepiać. Można natomiast czepiać się zupełnie innych rzeczy.
Dla zdrowia w Święta i Nowy Rok: rozmowa (w tańcu?)
Jest dla nas oczywiste, że w święta (i nie tylko) trzeba pamiętać o ludziach, którym materialnie źle się wiedzie. Znacznie rzadziej pamiętamy o tych, którzy potrzebują zwykłej, ciepłej rozmowy.
Osobę, która odczuwa brak takich rozmów, wyobrażamy sobie zazwyczaj jako kogoś w bardzo zaawansowanym wieku, mieszkającego samotnie i nie najlepiej sytuowanego. Tymczasem mapa odczuwanego braku realnych więzi międzyludzkich wygląda zupełnie inaczej – obejmuje również ludzi żyjących w związkach oraz tzw. porządne rodziny. W młodym pokoleniu przeważa powierzchowność kontaktów przy jednoczesnym porażającym braku szacunku dla własnej i cudzej, szeroko rozumianej intymności. W starszych pokoleniach zaaferowanie codziennością też nie sprzyja realnym kontaktom. Rozmowa bywa raczej raportem z minionych wydarzeń i listą zadań do wykonania, a wówczas przypomina odprawę w szpitalu lub w wojsku, a nie wymianę myśli i uczuć.
Krwiopijcze koncerny czy badziewne generyki? Czego seria afer lekowych powinna nauczyć nas o systemie?
Jeżeli włączając arkusz kalkulacyjny, wyłącza się jednocześnie myślenie, to ktoś może umrzeć.
Mamy grudzień – czas refleksji i podsumowań. Pozwalam sobie zatem i ja na subiektywny przegląd wydarzeń minionego roku. Związanych z medycyną, a zarazem przeoczonych przez większość mediów.
Szczepionki: praktyczne kompendium – dla zdezorientowanej większości
W tle okołoszczepionkowych pyskówek coraz częściej pojawia się pytanie: to co ja mam właściwie robić, żeby moje dziecko było bezpieczne?
Rozumiem dezorientację rodziców. Z jednej strony przekonują ich wiarygodni, ale niekiedy nazbyt koturnowi fachowcy, których przekaz bywa nieatrakcyjny, a niekiedy wręcz niezrozumiały. Z drugiej strony o ich umysły walczą antyszczepionkowi trolle, posługujący się bardzo prostymi technikami, sprawiającymi, że nawet najbardziej bzdurna treść łatwo trafia do odbiorcy i absorbuje jego uwagę. Że zaś większość społeczeństwa nie potrafi łatwo zweryfikować prawdziwości przekazu trolli (bo wiedzę, jak to robić, powinni zapewnić społeczeństwu eksperci, ale nie umieją), to w najlepszym przypadku pozostaje dezorientacja. Dotyka ona znacznej części społeczeństwa, bo chociaż antyszczepionkowców jest garstka (projekt STOP NOP podpisało 121 tys. mieszkańców, czyli 0,38 proc. dorosłej populacji Rzeczypospolitej), to są oni bardzo sprawni, działają energicznie i według sprawdzonych (a może czerpanych na bieżąco) wzorów kremlowskich. Polecam Państwu analizę metod ich działania autorstwa Anny Mierzyńskiej w OKO.press.
Potraktujmy poważnie antyszczepionkowców! Dajmy im to, o co proszą
Spełnienie żądania antyszczepionkowców, by znieść obowiązek szczepień ochronnych, nie tylko narazi życie wielu osób. Może być poligonem dla zmian wykraczających daleko poza medycynę.
Zacznijmy od tego, dlaczego spełnienie żądania antyszczepionkowców jest takie groźne z medycznego punktu widzenia. Po pierwsze dlatego, że w społeczeństwie są osoby (w tym dzieci), których po prostu nie wolno szczepić ze względu na ich stan zdrowia. Druga grupa, prawdopodobnie jeszcze liczniejsza, to ci, których stan biologiczny sprawia, że są bezbronni, bo ich odporność jest trwale lub przejściowo upośledzona. Nawet jeżeli byli kiedyś szczepieni. Dzieje się tak zazwyczaj w następstwie wyniszczających chorób.
Protestujący niepełnosprawni dewastują wizerunek „dobrej zmiany” i proporodowców
Wielu komentatorom umknęło, że protestujący w Sejmie niepełnosprawni i ich rodzice obnażyli fasadowość PiS nie tylko jako partii opiekuńczej, lecz także chroniącej życie.
Zacznijmy od tego, co oczywiste. Premier Morawiecki jak mantrę powtarza, że jego rząd jest najbardziej prospołeczny (rozumiem, że od zawsze), a szef jego gabinetu zarzekał się, że postulaty zostały już dawno spełnione i kontynuowanie protestu było wyrazem złej woli protestujących.
Pokazując kolano prezesa, PiS pokazał znacznie więcej, niż chciał
To karkołomne anatomicznie, ale dla niektórych nie ma rzeczy niemożliwych: przy pomocy kolana prezesa PiS pokazał środkowy palec. W dodatku nadspodziewanie dużej grupie osób.
Historyjka z pozoru jest beznadziejnie oczywista. Wszyscy wiedzą, jak było: Jego Miłomściwość zachorował na kolano. Przykre, ale się zdarza. W takiej sytuacji obywatel (dowolnego sortu) Najjaśniejszej Rzeczypospolitej ma dwa wyjścia.
Realne następstwa ustawy „Zatrzymaj aborcję!”. Kompendium dla normalsów
Sami antyaborcjoniści przyznają, że świadomie posługują się dezinformacją, bo najważniejszy jest cel. Warto wiedzieć, o czym nie mówią.
Ten tekst z pewnością nie jest skierowany do dwóch grup społecznych. Członkowie i sympatycy takich środowisk jak Inicjatywa Polska czy Czarny Protest znudzą się nim jako zbyt oczywistym, a dla wielu okaże się zbyt umiarkowany. Z kolei dostojnicy władz kościelnych, członkowie i sympatycy grupy Kai Godek i wszyscy inni antyaborcjoniości nic z tego tekstu tekstu nie zrozumieją, bo jest on sprzeczny z ich ideologią. Jak w każdym takim przypadku, jeżeli rzeczywistość do ideologii nie przystaje, to tym gorzej dla rzeczywistości.